Witaj, 2017!

Zawitałeś do nas niespodziewanie. Tak, niespodziewanie właśnie, bo prawda jest taka, że w jakoś nie odczułam zbytnio ani ostatniego dnia Twojego poprzednika, ani Twojego nadejścia. A kiedyś tak Cię lubiłam. Za czasów bezdzietnych szykowałam się na noc sylwestrową z wielką pompą zazwyczaj, a impreza była tym bardziej udana im później wróciłam do domu. Od dwóch lat Sylwester to dla mnie dom. Nieważne o której wracam, bo w ogóle z niego nie wychodzę. Siedzimy sobie w naszych czterech ścianach we trójeczkę, a grubo przed północą jedno z nas odpływa (chyba nie muszę dodawać które). Pijemy winko, oglądamy tv, jest cicho i tak… zwyczajnie. Nic więc dziwnego, że nie zauważyłam zbytnio tej zmiany kalendarza, bo ani hucznej imprezy nie było, ani odsypiania po niej do południa. Zacząłeś się Nowy Roku tak, jak każdy inny dzień od dłuższego czasu: 7 rano pobudka, jakieś małe stópki ładują nam się do łóżka, chwila przytulasków i pora wstawać robić śniadanko. Zaczynamy kolejny fascynujący dzień. I tylko któregoś właśnie rozpoczętego styczniowego wieczoru uświadomiłam sobie nagle, że oto jesteś.

IMG_4339.JPG

Jaki będziesz Nowy Roku?
Co nam przyniesiesz?
Co bym chciała, abyś nam przyniósł?

Myślę, że najważniejszym planem na Ciebie jest nasz dom. Przeprowadzka, która w najskrytszych marzeniach miała nadejść w poprzednim miesiącu, a nie nadejdzie jeszcze przez klika kolejnych. Ale nadejdzie. Bo Ty właśnie, mój Nowy Roku, będziesz przede wszystkim rokiem przeprowadzki. Jak ostatecznie zagospodarujemy pomieszczenia? Jak urządzimy pokoje? Czy uda nam się zagospodarować piętro? Co zrobimy z ogródkiem? Tyle niepewności zostanie rozwianych już wkrótce. To jest ten czas. Czas na zmiany. Będzie się działo!20161209_092856.jpg

Drugim celem, na którym pewnie skupię się najbardziej, jest oczywiście Sarenka. W zasadzie to powinna być na pierwszym miejscu, ale czas z nią spędzony jest już przecież czymś tak oczywistym i naturalnym, że nie trzeba zbytnio go planować. Oczekiwania jednak mamy: czekamy na pierwsze świadome słowa i zdania, odstawienie od piersi i od smoczka, samodzielne zasypianie we własnym łóżeczku. Marzenia! Na to wszystko mam nadzieję w tym roku! Ponadto chciałabym, aby Sarcia miała większy kontakt z innymi dziećmi, bo coś wstydliwa się znów robi, a i przecież towarzystwo takie sprzyja rozwojowi. Kontynuujemy więc zajęcia umuzykalniające tzw. Gordonki, na wiosnę najprawdopodobniej wrócimy na kurs pływania. Liczę na to, że pojawi się w naszym mieście jeszcze jakaś ciekawa oferta zajęć dla maluchów, bo przyznam, że dojazdy do Wrocławia bywają uciążliwe. Także cel na ten rok: towarzystwo innych dzieci!

P1040101.JPG
IMG_3659.JPG

Zgłębiam też ostatnio tajniki pedagogiki Montessori. Przewijał się ten temat na studiach wielokrotnie, ale nigdy nie myślałam o nim w kategoriach własnego dziecka. Teraz, gdy przyszedł czas na świadomą organizację miejsca i sposobu zabawy Sarci, zaczynam skłaniać się ku temu kierunkowi. Aktualnie jeszcze trudno o organizację przestrzeni zgodnie z montessoriańskimi zasadami, bo mieszkając w kawalerce niewiele się udaje, ale mam nadzieję, że nie będzie to tylko słomiany zapał, a pokój Misi w naszym domku urządzimy całkowicie w tym kierunku.

IMG_3065.JPG

Trzeci cel na ten rok: zadbać o nasze małżeństwo! Mam czasem wrażenie, że odkąd jest Sarunia, to nasz świat kręci się wokół niej. Oczywiście mamy cotygodniowy czas dla siebie spędzany na zajęciach tanecznych, ale jednak ciągle gdzieś nam siebie brakuje. Mężuś mój po pracy często jedzie na budowę, wraca późnym wieczorem. Tylko niedziele są całe nasze. Mało nam! Oboje doszliśmy do wniosku, że chcemy więcej czasu spędzać tylko we dwoje. Jak? Tego jeszcze nie wiemy. Na pewno kontynuujemy kurs tańca, na pewno kontynuujemy wyjścia imprezowe bez Małej. Ale pragniemy czegoś tylko dla nas jeszcze, więcej czasu razem. Plan na najbliższe miesiące: więcej męża tylko dla siebie!

IMG_4030.JPG

I wreszcie ostatni punkt do zrealizowania w ty roku: zadbać o siebie. Jestem z Misią 24h na dobę, z małymi wyjątkami. Uwielbiam się nią zajmować, bawić się, chodzić na długie spacery, ale potrzebuję odrobinki czasu dla siebie. Chociażby po to, aby popisać bloga, poczytać książkę, spotkać się z koleżankami. Postanawiam więc uroczyście, że znajdę na to czas! Będę tu pisać, bo chcę mieć do czego wrócić za jakiś czas i powspominać. Będę czytać książki, bo odkąd tylko nauczyłam się czytać, to właśnie one sprawiały mi największą frajdę. Nie zrobię tu jednak obietnicy, jakich pełno chociażby na Facebooku w stylu „przeczytam 52 książki w 2017 roku”, bo to nie o ilość chodzi. Nie przeczytam w tym roku 52 książek, ale przeczytam tyle, na ile wystarczy mi czasu. I takie, na które najdzie mnie ochota. Wracam do czytania!

IMG_4334.JPG

Dostałam od męża nowiutki, piękny, kieszonkowy aparat bezlusterkowy. Po to, abym nie marudziła już, że robienie zdjęć telefonem jest męczące, a zdjęcia wychodzą ciemne i rozmazane. I jestem jego szczęśliwą posiadaczką już od 3 tygodni chyba, a zdjęcia robię tylko w trybie auto. Bez sensu zupełnie. Plan na ten rok: zgłębić tajniki fotografii! Choć troszkę, bo profesjonalną fotoblogerką nigdy nie chciałam zostać, ale gdzieś po cichu budzi się we mnie zainteresowanie fotografią. Oby przetrwało!

IMG_4327.JPG

I najważniejsze przecież na ten rok postanowienie: schudnę! 😀 Bo nowy rok jest najlepszym motywatorem do tego typu działania!

Witaj, 2017! 

P1020935.JPG

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Witaj, 2017!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s