Nie taki połóg straszny, czyli matka po porodzie

Wreszcie udało mi się położyć córcię na popołudniową drzemkę. Walczyła ze mną długo,a w zasadzie sama ze sobą: oczka się już zamykały, ale moja mała wojowniczka nie poddała się tak łatwo! Po wielu chwilach walki, padła jednak ze zmęczenia. Mieszkanie posprzątane i przyozdobione na święta, choinka ubrana, ciasto i pierniczki upieczone, prezenty kupione. Mam więc chwilę dla siebie i pędzę szybko z nowym postem. Niedługo stukną nam dwa miesiące odkąd mamy Sarenkę po tej stronie brzuszka. Ten post jednak będzie o mnie – matce, która zachłysnęła się swoją nową rolą. Jak wygląda życie świeżo upieczonej mamuśki? Kolorowo 🙂

Po drugim cięciu cesarskim zaskakująco szybko doszłam do siebie. Pamiętam jak leżałam na stole operacyjnym, a ja skarżyłam się na ból, bo znieczulenie powoli puszczało. Usłyszałam wtedy, że niestety każde cięcie nie dość, że trwa dłużej, to jest w dodatku bardziej bolesne, a i dochodzenie do siebie trwa znacznie dłużej. Na moje szczęście te przepowiednie nie sprawdziły się w moim przypadku. Jeszcze tego samego dnia wieczorem, gdy znieczulenie puściło i mogłam wstać z łóżka, bez problemu przeszłam do łazienki, wzięłam prysznic, umyłam włosy. Brzuch trochę ciągnął, fakt, ale wydaje mi się, że obkurczanie się macicy w trakcie karmienia było o wiele bardziej bolesne niż ciągnące szwy po cięciu. Pamiętam, że po pierwszym cięciu długo chodziłam pochylona, spałam tylko na wznak, bo nie byłam w stanie się obrócić na bok, a potem jeszcze przez kilka ładnych miesięcy odczuwałam najpierw ból, następnie drętwienie blizny. Teraz – po drugiej cesarce czuję, jakbym w ogóle cięta nie była. Od pierwszych dni w domu nie mam problemu z dowolną pozycją w trakcie snu, blizna w ogóle nie daje o sobie znać. Można powiedzieć, że połóg niedawno się skończył, a ja już dawno zapomniałam, że byłam cięta. IMG_0592

Kolorowo jednak wcale nie jest w kwestii dochodzenia ciała do formy sprzed porodu. Ostatecznie przytyłam 17 kilogramów, na całe szczęście w ciąży nie dorobiłam się rozstępów, za to jedna łydka pokryła się bardzo nieestetycznie wyglądającymi żylakami. Włosy się wzmocniły, cera (z którą zawsze miałam problemy) poprawiła. Jak wygląda sprawa po porodzie? Ehh… Z 17 kilogramów do zrzucenia zostały 3. 10 spadło zaraz po porodzie, kolejne 4 powoli też odpadły. Co z tego, jak ciało nie wróciło do dawnego wyglądu. Brzuszek pozostał – taki flaczek wystający pod obcisłymi bluzkami. Wygląda nieestetycznie i nie lubię go. Ale to nie wszystko – o ile żylaki częściowo się wchłonęły, to moja radość z braku rozstępów nie trwała długo – już po porodzie moje uda zostały posiekane i przypominają tygrysie paski. Walczę z tym za pomocą Bio-oil, ale póki co żadnych efektów nie widać. Włosy nadal dość mocne, cera w dalszym ciągu ok. Wiem, że włosy polecą – z reguły lecą około 3 miesiąca po porodzie. Te wszystkie, które w czasie ciąży nie wypadły, przez magiczną moc hormonów, teraz muszą po prostu wylecieć. Niestety…

Czuję się zatem niedobrze w swoim ciele. Niby 14 kilogramów poszło, a duży rozmiar ubrań pozostał. Niby wciskam się w jeansy sprzed ciąży, ale wciskać się, a wyglądać estetycznie (bez oponki na brzuchu) to dwie różne rzeczy. Chciałabym móc zacząć ćwiczyć, ruszać się jakoś, ale po cięciu jest jeszcze na to za wcześnie. Poczekam do wiosny i wezmę się za siebie, obiecuję!

Póki co w dalszym ciągu staram się utrzymać dietę. Wiem, że nie ma czegoś takiego jak dieta matki karmiącej i można jeść wszystko, ale z umiarem. Ja jednak staram się ograniczać ciężkostrawne potrawy, smażone, słodkie, czekoladowe itp. Bardziej pewnie dla siebie niż dla Sareczki – jej to raczej nie zaszkodzi. Jednak skoro od porodu się już przyzwyczaiłam do braku czekolady i ciasteczek w moim jadłospisie, to chciałabym nie przyzwyczajać się na nowo. Wmawiam sobie dalej, że dzięki mojej diecie Sarka nie ma kolek i pomaga 😉 Jest łatwiej wytrwać w postanowieniu. Zbliżają się jednak święta i stoły uginające się od pyszności… Ciekawe czy przypadkiem waga nie zacznie się znów zmieniać, niestety tym razem lecąc w górę. IMG_0585

Jak wygląda dzień matki  z niespełna dwumiesięcznym stażem? Wypełniony córeczką. Od kilku dni rano wita mnie jej bezzębny uśmiech i aż do wieczora spędzamy razem czas. Nasza jedyna rozłąka do tej pory to cotygodniowa godzinka w kościele, bo jednak jeszcze jej nie zabieramy ze sobą na mszę. Dwa razy byłam też na zakupach bez córci i to by było na tyle, jeśli chodzi o rozłąkę. Znajomi wpadają do mnie, więc nie wychodzę jeszcze na spotkania towarzyskie bez Sary. Choć przyznam, że brakuje mi powoli kontaktu z innymi matkami – poza bratową, która mieszka kilkanaście kilometrów ode mnie i nie widujemy się codziennie, nie mam nikogo, z kim mogłabym pogadać o kupkach i  iść na wspólny spacer. Brakuje mi tego. Dopóki więc tatuś nie wróci z pracy, spędzamy czas we dwie. Wychodzimy codziennie na spacerki, bawimy się, często odwiedzamy dziadków Sarki, a moich rodziców. Nie mam takiego czasu tylko dla siebie, ale jeszcze tak bardzo za tym nie tęsknię. Choć przyznam, że są chwile, w których chciałabym zjeść ciepły obiad, dokończyć czytać książę lub pomalować paznokcie. Ale nawet teraz, kiedy patrzę jak śpi, to pomimo, iż jestem mega wdzięczna, że pozwoliła mi napisać tego posta i ładnie przespała ten czas, to kiedy spoglądam na to śpiące cudo to zalewa mnie taka fala uczuć, że aż mi łzy stają w oczach.

Jest najpiękniejsza. Ukochana. Najsłodsza. Moja.

I niech się już obudzi, bo tęsknię za nią.

IMG_0785
Miała być sesja świąteczna, ale modelka odpłynęła 🙂
Reklamy

8 uwag do wpisu “Nie taki połóg straszny, czyli matka po porodzie

  1. Ojjj wszystko prawie zupełnie tak jak u mnie… Rozstępy miałam ale na udach przed porodem… na brzuchu pojawił się jeden miesiąc po porodzie! 😮 Bio oil niestety mi nie pomógł, może jedynie one z czasem zbledły, ale jakoś się nimi nie przejmuję, bo do rozstępów jestem przyzwyczajona, miałam je na udach od czasów nastoletnich przy dojrzewaniu.
    Cere miałam okropną przed ciąża, miałam problemy z trądzikiem… przed ciążę i po porodzie dłuższy czas miałam spokój, teraz już co jakiś czas pojawiają się pojedyncze wypryski i tak się zastanawiam czy oby czasem niedługo nie dostanę okresu?
    Włosy miałam cudne w ciąży, po ciąży dokładnie 4 miesiące, zaczęły wypadać garściami…:( Teraz już przestały i wypadają tak jak zwykle, a na włosach odrastają mi króciutkie włoski, widać to w szczególności na zakolach 😀
    Brzuch dalej okropny. W spodnie sprzed ciąży się weszła, ale się nie dopnę, a jak się dopnę to widok jest masakryczny. Mi niestety dalej zostało 5 kg sprzed ciąży i jakoś nie umiem tego zrzucić.
    No i masz rację, tak sobie wmawiaj z tą dietą, bo najgorzej jest zacząć podjadać ciasteczka i słodkości, potem końca nie widać, zwłaszcza jak dziecku nie szkodzą. Wiem coś o tym!! 😦

    Polubienie

  2. Co do rozstępów to niestety wyszedł mi jeden na brzuchu ale się tym nie przejmuje 🙂 brzuch niestety nadal jest i w niektóre spodnie z przed ciąży też się nie mieszczę, ale jestem na diecie a raczej staram się na niej być więc może kiedyś te parę kilo zniknie 🙂 włosy w ciąży były grube, błyszczące i prawie się nie przetłuszczały, teraz widzę jak odrastają takie maleństwa z tych co powypadały po porodzie 🙂
    wspaniałe maleństwo 🙂

    Polubienie

    1. Ach, te kilogramy! 🙂 Czy po tej ciąży zawsze musi coś zostawać? 🙂 Ja z niepokojem czekam na te wypadające włosy… Wiem, że musi to nadejść, ale oby późno przyszło i szybko poszło;)

      Polubienie

  3. Też mam takie bodziaki z reniferkiem – tylko założę je Jasiowi w następne święta, bo jeszcze siedzi w brzuszku, chociaż niewiele czasu mu już tam zostało. Nie ukrywam, że boję się połogu, ale… nie jestem pierwsza i nie ostatnia, a trzeba to przeżyć i koniec. 🙂

    Polubienie

  4. Mi Bio oil nie pomagał wcale Palmers okazał się dużo lepszy. A brzuch który po porodzie był sflaczały smarowałam balsamami ujędrniającymi i skóra jest w dużo lepszej kondycji, choć mam tam niezłą oponkę. Mimo wszystko połóg okazał się nie tak straszny jak sądziłam, że będzie 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s