Bebetto Torino – nasza opinia


Przyszła wiosna, a z nią zmiany! Po niemalże półtorarocznym, codziennym użytkowaniu naszego starego, dobrego Bebetto Torino, nadszedł czas na typową spacerówkę. Sarka co prawda nie wyrosła jeszcze ze swojej pierwszej karocy, ale zdecydowaliśmy się na zmianę, bo:

  1. Miśka robi się coraz cięższa, a manewrowanie dużym wózkiem coraz trudniejsze;
  2. Mam problem z upilnowaniem biegającego brzdąca jednocześnie pakując ten wózek do samochodu, a rozkładanie go na dwie części, podnoszenie, składanie i przenoszenie stanowi dla mnie trudność;
  3. Zwyczajnie nam szkoda Torino – mamy nadzieję, że posłuży nam jeszcze kiedyś, przy kolejnym maluchu, więc szkoda już go niszczyć.

Zdecydowaliśmy się więc na małą, lekką i łatwo składaną spacerówkę, Espiro Magic. Ale nie o tym dzisiaj. Dziś podsumowanie naszej przygody z Bebetto, bo pomimo, że o jego specyfikacji pisałam już we wpisie Pierwsza karoca Małej Księżniczki, to teraz czas na moją opinię po półtorarocznej eksploatacji.

Gondola
Użytkowana przez Sarę długo, w okresie jesienno-zimowo-wczesnowiosennym, więc przetestowana zarówno przez noworodka, jak i już prawie siedzące dziecko.

  • Duża budka, której spory fragment mogliśmy w ciepłe, słoneczne dni wentylować.
  • W budce ukryty pałąk ułatwiający przenoszenie oraz służący do przywieszania zabawek.
  • Pokrowiec na gondolę z dodatkowo podnoszoną klapą, która zabezpiecza przed silnym wiatrem.
  • Gondola od spodu wentylowana.
  • Możliwość uniesienia oparcia, z czego korzystaliśmy w późniejszym okresie, gdy Sarka się już denerwowała na spacerach, że widzi tylko niebo 😉

Sesja w parku-20151106-004 (1).jpgSesja w parku-20151106-015.jpg20151226-15-04-23.jpg20160213-13-31-08.jpg20160214-11-59-03 (1).jpg

Spacerówka
Piękna! Uwielbiam ją. Długo jeździłam z zamontowaną tyłem do kierunku jazdy, bo lubiłam patrzeć na Sarcię w trakcie spaceru. Montowana jednak tyłem sprawia, że cały wózek ma bardziej opływowy kształt i prowadzi się łatwiej.

  • Mega ważne – nie kubełkowa! Komfort dziecka przede wszystkim. Osobno opuszczane oparcie do pozycji leżącej, osobno regulowany podnóżek. Mega plus.
  • Odpinany pałąk – niewątpliwa zaleta, ale mieliśmy pecha jednak, bo w samolocie nadaliśmy wózek jako bagaż i dostaliśmy go z powrotem z połamaną rączką. Pałąk był złamany w taki sposób, że nie dało się go naprawić ani skleić. I tu Bebetto pokazało klasę i sposób traktowania klienta – napisałam maila z wyjaśnieniem co mam złamane, po kilku dniach zapukał do moich drzwi kurier z brakującą częścią. Bez zbędnych formalności.
  • Często słyszałam opinię, że w spacerówkach Bebetto opada budka, u nas jednak nie było tego problemu. Tzn. był raz – rzeczywiście opadała, ale mąż przykręcił śruby i do końca okresu użytkowania nie było już potrzeby regulacji.

20160522-13-12-07.jpg20160522-13-13-30.jpg20160522-17-41-03.jpg
P1080118.JPGIMG_4807.JPGIMG_8723.JPGIMG_8449.JPGIMG_8058.JPG

Stelaż

  • U nas w kolorze białym, piękny, ale odrobinę porysowany przez te 1,5 roku – częste wkładanie do bagażnika, przenoszenie itp. zrobiły swoje. Na ciemnym pewnie nie byłoby tak widać, ale też nie byłby tak efektowny.
  • Regulowana rączka – ogromna zaleta nie tylko dla wysokich/niskich osób, ale też sprawdza się w tłumie, w ciasnych pomieszczeniach itp. Chcąc się zmieścić do windy czy przepychając się w kościele podniesiona na maksa rączka pozwala zmniejszyć rozmiar wózka.
  • Montowanie gondoli i spacerówki za pomocą dwóch przycisków klik-klik – łatwo i bezproblemowo można odpiąć siedzisko bądź zmienić na przodem/tyłem do kierunku jazdy. Ale pomimo, że tylko kilk-klik, to mi zawsze i tak ciężko wciskało się te guziczki, na szczęście często  nie musiałam tego robić.
  • Naprawdę duży, pojemny, nieprzezroczysty, zamykany na zamek kosz! Doceniam to teraz, bo w nowej spacerówce nie mieszczę nawet 1/3 tego, co w Torino. A tak bez problemu mieściłam: koc, folię przeciwdeszczową, ochraniacz na nóżki (śpiworek), parasolkę dla mnie, parasolkę do wózka i jeszcze zostawało miejsce na reklamówkę z zakupami! Co więcej – kosz odpinany od strony pałąka, czyli intuicyjnie prowadząc wózek mam dostęp do kosza. To dla mnie ważne, bo wiem, że w innych modelach Bebetto kosz jest otwierany od strony przednich kół, więc dostęp do niego nie jest już taki intuicyjny.
  • Pompowane koła, przednie skrętne – nigdy nie przebiłam opony, raz musiałam dopompować powietrze w jednym kole, bo zeszło delikatnie. Skrętne przednie umożliwiały naprawdę fajne manewrowanie wózkiem. Raz zablokowało mi się tylne koło – ponoć dostał się tam piach, po umyciu było już ok.
  • Jasny stelaż często się też brudził – deszcz i błoto w jesienny dzień, plucha i odwilż zimą, piach wiosną – to wszystko zostawiało ślady na stelażu. Jak sobie z tym radziliśmy? Mąż brał stelaż na myjnie samochodową i… po problemie 😉20160522-17-40-36.jpgIMG_6003.JPG

Akcesoria

  • Torba do wózka – super pojemna, uwielbiam ją! A raczej uwielbiałam, bo do nowej spacerówki już mi nie pasuje, ale jest naprawdę godna polecenia. Zmieściłam tam dosłownie wszystko, prałam ją w pralce i nic się z nią nie działo.
  • Folia przeciwdeszczowa – pasuje zarówno na gondolę, jak i na spacerówkę.
  • Uchwyt na kubek – czy to Sarki bidon z wodą, czy moja woda, czy moja kawa – sprawdzony, przetestowany, polecany.
  • Parasolka przeciwsłoneczna- nie była w zestawie, dokupiłam wiosną, bo Misię bardzo raziło słońce i nie polecam. Generalnie nie da się jej ustawić tak, by chroniła od słońca, no chyba, że się stoi lub nie zmienia kierunku jazdy. Poza tym jest duża i nieporęczna. Niepotrzebny wydatek.

Gdybym miała dokonać wyboru drugi raz, z pewnością znów postawiłabym na nasz polski sprawdzony Bebetto Torino. Co tu dużo mówić, wózek jest po prostu śliczny – klasa i elegancja za przystępną cenę, podoba mi się znacznie bardziej od tych wszystkich zagranicznych modnych modeli, w których gondola jest tak mała, że niemowlę wyrasta z niej po dwóch miesiącach, a spacerówka jest kubełkowa. Wielokrotnie zaczepiały mnie inne matki na spacerach pytając co to za model wózka. Trzeba przyznać, że naprawdę robi wrażenie. Tymczasem pakujemy do worka i na strych! Niech czeka…

*** Wpis nie jest sponsorowany.  Chociaż w zasadzie to jest, ale przez dziadków, którzy sprezentowali pierwszą brykę swojej ukochanej wnuczce! 🙂

PS

A tak wygląda sam stelaż spacerówki, bo oczywiście pokrowiec jest w całości zdejmowany do prania! P1080789

Advertisements

2 thoughts on “Bebetto Torino – nasza opinia

  1. Piekny wozek – ja taki sam wybralam dla swojej ksiezniczni 🙂
    I musze przyznac, ze wkladka do spacerowki, ktora Pani kupila, skradla moje serce 😉 moge wiedziec gdzie taka dostane? 🙂

    Lubię to

    1. Beztroska.com – polecam serdecznie! Mamy dwa beztroskie śpiworki zimowy i jesienny oraz wkładkę do spacerówki, podusię, osłonki na pasy i pałąk i gorąco polecam wszystko. Warte swojej ceny 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s