Podsumowanie drugiego trymestru

Rany, jak ten czas pędzi! Początki były trudne, przez co długie i męczące. Ciągle napięcie i oczekiwanie, niepewność. Drugi trymestr z kolei przeleciał nawet nie wiem kiedy. Szczęśliwie kończymy siódmy miesiąc, były chwilowe wzloty i upadki, ale jest dobrze! Jesteśmy spokojni.

Mała prawidłowo przybiera na wadze i rozwija się dobrze. Na ostatniej wizycie (w 30 tygodniu) ważyła 1270 g, zdaniem lekarza waga jak najbardziej prawidłowa dla tego tygodnia ciąży. Nie obeszło się oczywiście bez chwil zmartwień, ponieważ usłyszałam, że nasza córeczka jest ułożona poprzecznie i choć ma jeszcze mnóstwo czasu na zmianę pozycji, jednak takie ułożenie sprzyja niestety wcześniejszemu rozpoczęciu akcji porodowej. Moja lekarka woli dmuchać na zimne, biorąc pod uwagę moją skłonność do przedwczesnych porodów (pierwszy był w  35 tygodniu), dostałam nakaz odpoczynku, spędzania czasu w łóżeczku i zwiększenia ilości przyjmowanych hormonów. Aktualnie więc luteina jest przyjmowana w 6 tabletkach na dobę, no-spa w 3. Dziwi mnie to trochę, bo żadnych skurczy nie mam, twardnienia brzuszka tym bardziej, ale wierzę. że pani doktor wie, co jest dla nas najlepsze.

Z powodu zaleceń odpoczynku, musiałam odwołać swoją obecność na wieczorze panieńskim, na który byłam zaproszona. Mam nadzieję, że do wesela wszystko już będzie dobrze i będziemy mogli się udać i troszkę potańczyć, bo nie wyobrażam sobie wesela, na którym się siedzi tylko przy stole. W każdym razie mężuś wybył na weekend na wieczór kawalerski, a my zostałyśmy same. Nie nudziłyśmy się jednak – wyprałyśmy wszystkie ciuszki i spędziłyśmy cały wieczór na prasowaniu. Ściślej – ja prałam i prasowałam, Sarka mi grzecznie towarzyszyła. Przez to prasowanie, to powolne szykowanie wyprawki, zaczyna do mnie docierać, że ona naprawdę będzie z nami! Zabierzemy ją do domu i już z nami zostanie… Jakie inne to doświadczenie, nieznane.

Co do serduszka naszej córeczki – okazało się, że jest zupełnie zdrowe! Na usg genetycznym powiedziano nam, że wypływ z lewej komory jest niewidoczny, zalecono konsultacje w 30. tygodniu i choć wierzyliśmy, że wszystko będzie dobrze, co jakiś czas ta myśl wracała jak bumerang. Teraz udaliśmy się z Sarusią do „specjalisty od małych serduszek”, jak to określiła  nasza pani doktor. On zbadał dokładnie naszą kruszynkę i stwierdził, że wszystko jest super. Co za ulga! Ruchami też już się nie przejmuję – o ile w drugim trymetrze początkowo liczyłam ruchy kilka razy dziennie i panikowałam, gdy przez dłuższy czas niczego nie mogłam wyczuć, o tyle aktualnie nie ma konieczności liczenia w ogóle. Malutka jest tak aktywna od samego rana aż do późnego wieczora, że w zasadzie czuję ją cały dzień. Nie muszę już leżeć i celowo liczyć ruchów. Cóż za miła odmiana!

Co do mnie to czuję się bardzo dobrze. Gdyby nie te zalecenia, że powinnam dużo odpoczywać, to zupełnie byłoby super. Co prawda czasem coś mi dolega – zaczynami doskwierać rozciąganie brzucha z jednej strony, ale wiem, że to Mała się rozpycha, więc nic groźnego. Wtedy wystarczy, że położę się na chwilę i odpocznę i już jest lepiej. Jedyne co zaczyna mnie niepokoić to delikatny ból krzyża łapiący mnie wieczorem od kilku dni. Mam nadzieję, że to tylko nadwyrężony kręgosłup daje o sobie znać, a nie są to skurcze przepowiadające poród. W pierwszej ciąży trzy dni przed porodem miałam okropne bóle z krzyża, nie mogłam siedzieć, leżeć, chodzić, nic. Aktualnie bóle są bez porównania słabsze, nie mniej jednak czasami mnie to niepokoi, czy przypadkiem „coś” nie zaczyna się dziać. Na wadze +9 kilogramów. Staram się ograniczać chociażby z jedzeniem słodkości, bo jakby nie było, jeszcze dwa miesiące do końca. Wolałabym nie przytyć zbytnio, bo wiadomo, że każdy nadprogramowy kilogram później ciężko zrzucić. Pomimo upałów udało mi się uniknąć obrzęków, niestety żylak na jednej nodze towarzyszy mi od pierwszej ciąży. Po pierwszym porodzie trochę się „wycofał”, ale teraz wrócił ze zdwojoną siłą. Początkowo strasznie mi to przeszkadzało, ale teraz już się z nim oswoiłam i przyzwyczaiłam do myśli, że będzie mi towarzyszył do końca życia zapewne. Rozstępów póki co brak, mam nadzieję, że tak zostanie. Brzuszek rośnie ładnie, ale jeszcze jestem w stanie zobaczyć swoje stopy, więc jeszcze nie jest tak źle. Do toalety nocą chodzę raz, zwykle nad ranem. Mam potem problemy z ponownym uśnięciem, więc z reguły już nie śpię. Leżę w łóżku z kotem i czytam książki. Korzystam z tych chwil, bo wiem, że po porodzie czasu na czytanie będzie o wiele, wiele mniej.

Tyle u nas. Oczekujemy, cieszymy się ciążą, cieszymy się sobą. Nie jesteśmy w stanie zaplanować i przewidzieć wszystkiego, ale wiemy, że wszystko co nas spotyka, ma swój sens.

I jeszcze kilka rodzinnych fotek  🙂

Reklamy

8 uwag do wpisu “Podsumowanie drugiego trymestru

  1. Pięknie wyglądasz i kwitniesz! I to wcale nie jest truizm:) teraz już będzie z górki, jak to mówią:D Co do wagi to dużo dziewczyn twierdzi, że w ostatnich dwóch miesiącach dużo się nie tyje. U mnie było trochę inaczej, bo przez 8 miesięcy byłam bardzo aktywna i przytyłam raptem 8 kg, a w ostatnim kolejne 5! Bo kazano mi leżeć:) I choć dużo więcej nie jadłam to waga urosła, że WOW:) Do tej pory mam 2 nadprogramowe, ale mój urwis właśnie załapał o co chodzi z ‚chodzeniem’, więc pewnie zaraz będę na minusie:D trzymam kciuki za Waszą ‚końcówkę’:) Rośnijcie obie zdrowo:)

    Polubienie

  2. Oj tak, ja też pracowałam stertę ciuszków młodej. Wtedy to było takie fajne, miałam sporo czasu i się tym cieszyłam. Dziś to mi się nie chce żelazka odpalać 😉 Majka brudzi wszystko w zastraszającym tempie! Ślicznie wyglądasz 🙂 trzymam kciuki za szczęśliwa końcówkę ciąży 🙂

    Polubienie

  3. Otóż to! Zaplanować nie da się wszystkiego, ale trzeba wierzyć i mieć nadzieję, że będzie dobrze. Ogromnie cieszą mnie dobre wieści, że z Sarą jest wszystko w porządku i tak pięknie rośnie i się rozwija… oby tak do samego końca 🙂
    Przepięknie wyglądacie! Śledzę Was na instagramie i uśmiecham się, bo takie szczęście od Was bije… aż pozazdroszczę Ci tego brzuszka! Ależ chciałabym jeszcze powrócić do czasów ciąży, poczuć jeszcze raz jak Oleńka kopie mnie w środku, jak fika, jak ucieka przed sondą od USG. Cudowne uczucie! Ciesz się każdą chwilą w ciąży… i choć jeszcze piękniejsze chwile przed Wami, to jednak tymi również warto się cieszyć, bo jeszcze do nich zatęsknisz 😉
    Pozdrawiam ciepło :*

    Polubienie

    1. Dziękuję Kasiu za miłe słowa! Ach, jak mi miło! Zgadzam się, cieszę się każdą chwilą kiedy Sarka fika radośnie w brzuszku, bo ten czas tak szybko ucieka… A te chwile są tak piękne, że czasem chciałabym zatrzymać czas. 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s