Wyprawka matki karmiącej, czyli nasze hity laktacyjne  

Ostatnio pisałam o produktach, które sprawdziły się u nas w pierwszym miesiącu opieki na Sarusią. Tym razem coś tylko dla matek, czyli rzeczy, które ułatwiły mi życie w trakcie karmienia piersią. Bo choć popularne jest stwierdzenie, że pierś ma tę niewątpliwą zaletę, że do karmienia nie potrzeba nic więcej oprócz pełnych cycków, są jednak rzeczy, które ułatwiają obchodzenie się z tymi pełnymi cyckami. Oto nasza lista, począwszy od pierwszych dni w szpitalu, do systematycznego karmienia w domu.

  1. Laktator elektryczny

U nas numer 1, najważniejszy produkt na tej liście, absolutny must have. Kupiłam laktator jeszcze będąc w ciąży, bo położna w szkole rodzenia mówiła, że prędzej czy później na pewno się przyda i u nas przydał się zdecydowanie prędzej. Już chyba w drugiej dobie po porodzie doszło u mnie do zastojów pokarmu, Sarka nie wyciągała wszystkiego, a piersi bolały i nabrzmiewały. Zanim mąż mi przyniósł z domu mój elektryczny, to korzystałam w szpitalu chwilę z ręcznego. Bubel. Trzeba sie nieźle namachać, a i tak niewiele ściąga. Elektryczny działa cuda – w zasadzie odwala całą brudną  robotę. Przydał się jeszcze w domu wiele razy, kiedy Misia słodko spała i jedzenie miała gdzieś, a cycki twarde jak kamienie. Narobiłam sobie zapasów do woreczków i teraz czekają w zamrażalce na swoją kolej. Korzysta tatuś, kiedy mi udaje się gdzieś wyskoczyć, korzystają dziadkowie, kiedy zostają z wnusią. Polecam. My mamy laktator Canpol Babies. Cenowo w miarę ok i spełnia swoją rolę bez zarzutów.
laktator.jpg

  1. Nakładki na sutki

Jestem nieszczęśliwą posiadaczką płaskich sutków, wobec czego Sarusia miała w pierwszych dniach nie lada problem z chwyceniem piersi. Pomogły nakładki silikonowe, zwane kapturkami. Przydały się także wtedy, gdy z powodu niewłaściwego przystawiania miałam tak poranione sutki, że leciała z nich krew. Nakładki niwelowały ból w trakcie ssania. Gdy Sarka nauczyła się ssać, a sutki się zagoiły, przestałyśmy z nich korzystać i cieszymy się bliskością.
osłonki.jpg

  1. Wyciągaczka sutków

Nie mam zielonego pojęcia jak to się nazywa, ale nazwy znać  nie muszę, wystarczy, że jest skuteczne. Brat mi przyniósł do szpitala od bratowej, gdy żaliłam się jej na płaskie sutki, których Misia nie mogła złapać.  Stosowana przed karmieniem wyciągaczka zasysa sutek i (jak sama nazwa wskazuje) wyciąga go. Bardzo przydatne w pierwszych dniach karmienia.
odciągacz.jpg

  1. Kura Babci Dany

Celowo piszę o tym konkretnym modelu, a nie ogólnie o poduszce do karmienia, bo polecam właśnie tę konkretną. Jeszcze będąc w ciąży myślałam, że duży rogal – poduszka ciążowa, na której śpię będzie mi służyć do karmienia. Nic z tego, bo choć do spania sprawdziła się rewelacyjnie, do karmienia była po prostu niepraktyczna. Duża, nieporęczna, zbyt plastyczna. Zakupiłam Kurę Babci Dany z La Millou i strzał w dziesiątkę. Zbita w środku, więc nie trzeba się męczyć z odpowiednim układaniem. Na tyle mała, że bardzo poręczna i na tyle duża, że Sarunia mieści się na niej bez problemu. Pomimo kończących się 3 miesięcy Sarki, stosujemy ją cały czas. Bardzo dobry zakup.
kura.jpg

  1. Fotel do karmienia

Żaden specjalistyczny,  zwykły wiklinowy z Ikei. Początkowo myślałam, że w naszym mikroskopijnym mieszkaniu nie ma miejsca jeszcze na fotel i będę karmiła na wersalce, ale jednak podparcie pod łokcie to komfort niesamowity. Rodzice kupili mi fotel, który miałam również w rodzinnym domu i korzystałam z niego przy biurku. Teraz jest idealny do karmienia. A i w tym momencie, pisząc ten post, siedzę na nim. Polecam bardzo.
fotel.JPG

6. Dzienniczek dnia i nocy maluszka

Z której piersi karmiłam poprzednio? Kiedy Mała jadła ostatnio? Była dzisiaj kupa? Kiedy każdy dzień wygląda tak samo, czasem nie sposób wszystkiego zapamiętać. Jeszcze w szpitalu z pomocą przyszedł mi dzienniczek dnia i nocy maluszka, w którym skrupulatnie wszystko odnotowywałam. Wiem, że są do tego aplikacje na telefon, jednak zdecydowałam się z prostej przyczyny na dzienniczek – po pierwsze, gdy Misia zostanie z rodzicami, mogą odnotować istotne informacje. Po drugie – aplikacja wygaśnie, a taki dzienniczek zostanie i będzie dla dorosłej już Sary świetną pamiątką. Aktualnie mamy już drugi, innej firmy i w dalszym ciągu notujemy wszystko.
maluszka czas.jpg

dzienniczek.jpg

 

To chyba tyle. Skończyłam pisać tego posta i uświadamiam sobie, jak to dobrze, że żyję w czasach, kiedy dostęp do gadżetów jest taki ogromny. Jak sobie kiedyś radziły nasze mamy i babcie? Wolę nie myśleć.

Advertisements

5 thoughts on “Wyprawka matki karmiącej, czyli nasze hity laktacyjne  

  1. Nasza przygoda z karmieniem była krótka ale fakt, ciężko zapamiętać z której piersi karmiłam ostatnio, zwłaszcza, że noworodek je co chwile. Problem rozwiązałam przy pomocy gumki do włosów. W zależności z której piersi karmilam to na tym nadgarstku miałam gumkę. Potem co karmienie przekladalam gumkę z ręki na rękę. Praktyczne rozwiązanie 🙂

    Lubię to

  2. Ja miałam laktator ręczny i faktycznie używanie go było trudne i męczące. Nie karmiłam długo, ale skorzystałam z niego parę razy. Elektryczny na pewno jest o niebo lepszy. 🙂

    Lubię to

  3. W wyżej wymienionej wyprawki to przydał nam się laktator 🙂 Zamiast kury miałam poduchę z Motherhood byłam z niej bardzo zadowolona i dość długo jej używałam, ale ta kura jest świetna… 🙂
    Krzesło z kolei kupiłam dopiero teraz, jak wynieśliśmy łóżko z pokoju Oli 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s