Matka martwiąca się, czyli ciągle coś

Kasia (bratowa) jakiś czas temu wyraziła swoją opinię na temat macierzyństwa, pod którą podpisuję się rękami i nogami. I każda matka pewnie też. Otóż stwierdziła, że bycie matką ma jedną wadę – ciągle o coś trzeba się martwić. To w takim razie martwimy się…IMG_1627.JPG

Najpierw były bioderka i generalnie nóżki – bo Sarka urodziła się z prawą stópką skierowaną do wewnątrz. Od pierwszych wizyt położnych i pediatrów zarówno w domu, jak i przychodni każdemu zwracam na to uwagę i każdy bacznie przygląda się Misi. Diagnoza jedna – pozycja ułożeniowa w życiu płodowym, zalecenia masażu i przejdzie samo. Kolejna sprawa – niesymetryczne fałdki na udkach. Bo coś ktoś kiedyś mówił, że jak tu fałdka jest, a tam nie ma to mogą być problemy z biodrami. Nasze zamartwianie skończyło się wizytą u ortopedy.  Po kilku minutach badania, zrobieniu usg i zostawieniu 200 zł okazuje się, że z nóżkami na szczęście jest wszystko ok. Musimy tylko pamiętać, aby nosząc Sarkę zarówno w chuście, jak i na rękach układać jej nóżki w pozycji żabki oraz ćwiczyć nóżki, ale generalnie jest wszystko w jak najlepszym porządku. Odetchnęliśmy z ulgą.

Nie miała matka problemów – wymyśliła sobie kolejny. Misia nie reaguje na dźwięki. Pewnego zimowego popołudnia głupia matka ubzdurała sobie, że jej dziecko nie słyszy. Bo nigdy nie boi się, gdy ktoś przy niej głośniej coś powie, nie budzą jej śpiewy w kościele czy piskliwy krzyk matki, rodzinne kolędowanie i spędy głośnej rodzinki mamusi. Wydaje się, jakby to wszystko było jej obojętne. Rozumiem – jest przyzwyczajona, bo ja do cichych osób nie należę, miała się więc okazję przyzwyczaić jeszcze w brzuszku. W ogóle jakoś od urodzenia raczej nie przesadzamy w tej kwestii – z uwagi na nasze warunki lokalowe Sareczka nauczyła się spać pomimo naszych rozmów, muzyki czy odwiedzin gości. Tylko zastanawia mnie dlaczego nie odwraca głowy w kierunku dźwięku? Nie reaguje jak ją wołam, nie odwraca główki w kierunku brzęczącej za jej uszkiem grzechotki… Gdy widzi grzechotkę to bez problemu podąża za nią wzrokiem, ale gdy znika jej z oczu, to na sam dźwięk nie potrafi się odwrócić. Tłumaczę sobie, że jest jeszcze za malutka, aby odwracać się w stronę dźwięku, że słyszy, ale nie reaguje, ale gdzieś z tyłu głowy niepokój jest. Choć np. nasze liczne testy na słuch na przemian zdaje i oblewa – nie rusza jej puszczona muzyka na cały regulator, ale wybucha płaczem, gdy tata kichnie niespodziewanie. Takie to nasze dziecię nietuzinkowe.

A żeby nie było tak za wesoło to postanowiłam się jeszcze przejąć kupką. Bo do tej pory – regularne i zdrowe kupeczki zamieniły się w 4-dniowe oczekiwanie. Brzuszek mięciutki, gazy odchodzą, żadnego spinania się, ale kupki brak przez kilka dni. A jak już się zjawi po tych 4 dniach to jest gęsta, ciągnąca się, śluzowata. I po same pachy! Niby wiem, że u niemowląt karmionych piersią śluz w kupce może się pojawić, a i wypróżnianie się raz w tygodniu jest całkowicie normalne, ale… No właśnie. Wolałabym częściej, odrobinkę rzadziej i mniej ciągnąco. Martwię się, oj martwię!

Koniec śmierdzących spraw. A żeby nie było tak pesymistycznie, dorzucam zdjęcia mojego słodziaka. Miód na moje serce.IMG_1544 (1).JPG

IMG_1540.JPG

IMG_1464.JPG

IMG_1501.JPG

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Matka martwiąca się, czyli ciągle coś

  1. U nas też była taka sytuacja z kupką.4 bite dni czekaliśmy aż w końcu też była po same pachy. A już pół rodziny się zamartwiało jak się pytaliśmy czy to normalne. U nas za to z dźwiękami jest ok ale za to grzechotki jej wcale nie interesują. nie chcę wodzić za nimi wzrokiem chociaż czasem jak jej pogrzechocimy to się odwróci spojrzy i jej zainteresowanie znika. Jakoś ciekawszy jest dla niej sufit albo okno albo my. Ostatnio na jej buźce pojawiły się krostki. I też już dostawałam paranoi. Używam maści i chyba widzę poprawę. Masz rację bycie mamą jest pełne zmartwień. A najlepsze jest to, że sama czasem się doszukuję problemów gdzie ich nie ma. 🙂 Osiwieje przez to w końcu. 🙂

    Polubienie

    1. Zapomniałam zmienić na inne konto. 🙂 U nas też była taka sytuacja z kupką.4 bite dni czekaliśmy aż w końcu też była po same pachy. A już pół rodziny się zamartwiało jak się pytaliśmy czy to normalne. U nas za to z dźwiękami jest ok ale za to grzechotki jej wcale nie interesują. nie chcę wodzić za nimi wzrokiem chociaż czasem jak jej pogrzechocimy to się odwróci spojrzy i jej zainteresowanie znika. Jakoś ciekawszy jest dla niej sufit albo okno albo my. Ostatnio na jej buźce pojawiły się krostki. I też już dostawałam paranoi. Używam maści i chyba widzę poprawę. Masz rację bycie mamą jest pełne zmartwień. A najlepsze jest to, że sama czasem się doszukuję problemów gdzie ich nie ma. 🙂 Osiwieje przez to w końcu. 🙂

      Polubienie

  2. Córcia jest prześliczna i chyba nie raz już tutaj to pisałam. Na początku tak jest, ja też martwiłam się o wszystko! Przy okazji wizyt szczepiennych, albo jakiś innych zarzucałam naszą pediatrę pytaniami. I Wam radzę to samo, jeśli macie jakieś wątpliwości, bo po co się zamartwiać. Mi się też wydaję, że moja mała robiła i robi wszystko odrobinę później niż dzieci w jej wieku, ale każde rozwija się w swoim tempie. Jeszcze przyjdzie reakcja na dźwięki, większe skupienie. Nie wiem kiedy u nas się to tak w pełni rozwinęło szczerze mówiąc, ale teraz mała ma 8 miesięcy i pięknie od razu lokalizuje skąd dochodzi dźwięk. Także głowa do góry! A jak macie jakieś pytania to kierujcie do swojego lekarza. Wiem, że jeszcze trzeba mieć szczęście żeby trafić na fajnego, nam się to udało.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s